Wyzwanie minimalistyczna kosmetyczka

Wyzwanie minimalistyczna kosmetyczka

Wyzwanie minimalistyczna kosmetyczka – o co chodzi?

Początkowo zaczęłam ograniczać tylko ubrania w szafie, potem przeszłam do dodatków, takich jak biżuteria, butów i akcesoriów (zamierzam niedługo wstawić post także o tym). Proces ograniczania ilości posiadanych rzeczy trochę trwa. Zasadniczo musi być stopniowy, w innym przypadku albo nie wyrobiłabym się z czasem (kto chciałby poświęcić dwa dni na robienie porządków?) albo byłoby to dla mnie, zakupocholiczki na odwyku, zbyt trudne, przez co bym się poddała. Dlatego teraz, niemalże na końcu zabieram się za porządki w swojej kosmetyczce.

Muszę przyznać, że mam słabość do kosmetyków. Miałam ogromną kolekcję lakierów i szminek, a ostatnio także przypałętało mi się kilka różnych kremów do twarzy. Postanowiłam zrobić sobie wyzwanie i spróbować ograniczyć ilość używanych kosmetyków – dzięki temu oszczędzę pieniądze, miejsce w łazience i nie będę marnować posiadanych już kosmetyków. Was również zachęcam do podjęcia tego wyzwania 🙂

Od czego zacząć?

Po pierwsze, zużywaj posiadane kosmetyki…

Nie jest to odkrywcze, wiem, ale jednak bardzo ważne na drodze do minimalistycznej kosmetyczki. Każdy wyrzucony przez nas, niezużyty kosmetyk, to wyrzucenie pieniędzy w błoto! Wyobraź sobie, że przypadkiem wyrzucasz do kosza równowartość tego kosmetyku. Byłoby Tobie szkoda tych pieniędzy, nawet jeśli byłoby to kilka złotych, prawda?

Staraj się w miarę możliwości zużywać zakupione kosmetyki do końca. Jeśli jednak akurat zdarzyło się kupić Tobie bubel, który bardziej Tobie szkodzi niż pomaga, to masz kilka możliwości.

W przypadku, gdy dany kosmetyk jest zamknięty w szczelnym opakowaniu (np. kosmetyki z pompką lub atomizerem), możesz podpytać wśród rodziny lub znajomych, czy ktoś chciałby przyjąć od Ciebie tylko wypróbowany kosmetyk (jeśli był z wyższej półki, to możesz spróbować odsprzedać go za niższą cenę). Nie ma tutaj żadnego zagrożenia, że został on zanieczyszczony.

W przypadku, gdy kosmetyk jest zupełnie nowy, jednak wiesz, że nie dasz rady go zużyć przed upływem daty ważności możesz spróbować go sprzedać, oddać znajomym lub na cele charytatywne (typu szlachetna paczka, czy inne lokalne akcje).

Wiem też, że na niektórych portalach sprzedażowych można wystawiać kosmetyki. Jednak uwaga, takie kosmetyki nie powinny być zużyte. Możesz odsprzedać całkowicie nowy kosmetyk (czasem się zdarza, że kupisz w promocji dwa opakowania, a po przetestowaniu jednego wiesz, że nie jest on dla Ciebie). Nie sprzedajemy widocznie zużytych kosmetyków, ani takich, które już otworzyliśmy a nabieramy je bezpośrednio ręką np. kremy/maski/odżywki/peelingi w słoiczkach, czy mydła w kostce.

Stosuj kosmetyki wielofunkcyjne

To zbawienie nie tylko dla naszych szafek, kosmetyczek, ale także dla portfela. Mniej kosmetyków, mniej wydatków – proste, prawda? 🙂 Trudniejsze jest natomiast znalezienie takich kosmetyków. U mnie krem do rąk i peeling cukrowy do ciała sprawdza się świetnie także do stóp, olejek pod prysznic jest równocześnie żelem pod prysznic i balsamem. Zauważyć można, że kosmetyki do stóp są zasadniczo niepotrzebne 😀

Ogranicz zakupy do minimum

Wiem, że jest to ciężkie zadanie, gdy co chwile dostajesz powiadomienia, że jak tylko coś kupisz to dostaniesz super gratis (5 kosmetyczka na wyjazd z pewnością Ci się przyda!) lub co chwilę natykasz się na promocję 2+2 w Rossmannie. Wiem, mi też jest ciężko czasem się opanować. Wszystko jest tak ładnie opakowane, tak ładnie pachnące i kuszące niską ceną – marketingowcy są z siebie dumni. Takim sposobem składa się grosz do grosza i koniec końców wydasz więcej niż założyłaś, Twoja szafka będzie pękać w szwach, a szansa na to, że zużyjesz wszystkie posiadane kosmetyki przed końcem daty ważności spada do 0. Kupowanie kosmetyków wielofunkcyjnych i zużywanie ich do końca pozwoli Tobie ograniczyć zakupy, a tym samym kwoty wydawane na kosmetyki.

Na co zwrócić uwagę podczas zakupów?

  1. Przede wszystkim na skład. Na nic zda nam się piękne opakowanie i zapach, jak kosmetyk po brzegi wypełniony jest chemią i to jeszcze tą szkodliwą. To nie przez układ pokarmowy, a przez skórę wchłaniamy najwięcej toksyn od organizmu. Tyle zanieczyszczeń jest wokół nas, nie dobijajmy naszego organizmu chemią w kosmetykach. Kupujmy świadomie!
  2. Czy dany kosmetyk jest dla nas? – 20 latka nie powinna stosować kremu dla 40 latki i vice versa, chociaż takie dzielenie kosmetyków nie jest do końca dobre i słuszne (przeczytać o tym możecie w książce Sekrety urody Koreanek). Nie bierzmy kremu do cery suchej jeśli nasza jest tłusta bądź mieszana. Żeby prawidłowo dobrać kosmetyki, tak żeby nam służyły a nie szkodziły trzeba wiedzieć jaka jest Twoja cera. Można samemu spróbować ją określić (fajną instrukcję jak to zrobić znajdziecie na stronie Tołpy) lub poradzić się kosmetyczki.
  3. Czy dany kosmetyk na pewno jest nam potrzebny? Może mamy już w domu kosmetyk o podobnym działaniu? A może zamiast kupować dodatkowy krem możemy wykorzystać już ten co mamy w domu np. wielofunkcyjny krem Nivea (w okrągłym niebieskim pudełku).
  4. Cenę – czasem ceny tego samego produktu pomiędzy kilkoma sklepami mogą się różnić. Po co przepłacać? 🙂

Nie kupuj na zapas

To jeden z grzechów głównych na drodze do minimalizmu. Nie kupuj na zapas kosmetyków, jeśli wiesz, że:

  • przed końcem daty ważności nie zdążysz ich zużyć,
  • kupujesz dany produkt po raz pierwszy, więc nie wiesz, czy będzie Tobie odpowiadał,
  • będzie to piąta, czy dziesiąta sztuka kosmetyku o takim samym działaniu,
  • kupujesz więcej sztuk tylko ze względu na promocję.

Inwestuj w kosmetyki naturalne

Ja stopniowo przerzucam się na kosmetyki naturalne. Jest to korzyść nie tylko dla mojej skóry, ale także dla ogólnego samopoczucia. We wpisie Five o’clock wspominałam Wam o świetnym artykule na temat kosmetyków naturalnych i o tym jak je rozpoznać, a zarazem nie dać się naciągnąć producentom. Po zachowaniu swojej skóry zauważyłam, że konserwanty, PEGi i silikony na dłuższą metę nie służą mojej skórze. Zrobiła się szara, przesuszona i problematyczna. Jak dotąd wymieniłam już krem, tonik, olejek i żel do demakijażu, żel pod prysznic, odżywkę do włosów i szampon na takie z naturalnymi składnikami w środku. I was zachęcam do tego!

Wspólnie ze sklepem z naturalnymi kosmetykami Happy Green Life przygotowaliśmy niespodziankę dla Was. Każda osoba, która zrobi zakupy w Happy Green Life do 31 marca 2018, otrzyma zniżkę -25% na cały koszyk. Aby skorzystać z promocji, po dodaniu wybranych produktów do koszyka, należy wpisać hasło rabatowe: “happybloger” (bez spacji) i zatwierdzić. Zniżka zostanie naliczona automatycznie.

To kto podejmuje się ze mną tego wyzwania? 😀 Postępy w oczyszczaniu mojej kosmetyczki będziecie mogli śledzić na 

Dajcie znać, czy chcielibyście, żeby raz na miesiąc na blogu pojawiał się wpis na temat tego jakie kosmetyki aktualnie używam i jak się sprawdzają?

Zobacz także



28 thoughts on “Wyzwanie minimalistyczna kosmetyczka”

    • Ja również jako zakupoholiczka na odwyku staram się kupować jak najmniej. Jak na razie całkiem dobrze mi idzie 😀

  • Sama nie przepadam za minimalizmem, to ciekawa idea, ale opanowała większość blogów i instagramów 🙂 o ile na zdjęciach jest okej, to w całym życiu już niekoniecznie, a ja po prostu ograniczyłam już dawno kupowanie wszystkiego co mi wpadnie w oko i moje zapasy bardzo stopniały, prawie ich nie ma 😉

    • Minimalizm może przybierać różne postacie. Od tych z bardzo luźnym podejściem do tych bardzo “konserwatywnych” i rygorystycznych. Ja uważam, że nie można się dać zwariować, wszystko można dostosować do siebie. Nie musimy zostać nagle ascetami 😀

  • I ja staram się ograniczyć posiadane kosmetyki. O ile niekupowanie ich wychodzi mi całkiem nieźle, o tyle dzięki współpracom z markami i tak nie potrafię wyjść ze zgromadzonych zapasów 😉

  • no cóż, ja lubię kupować na zapas, jak jest jakaś “promocja”, ale tylko te rzeczy, które np. zużyję, jak np. mój podkład, który niby w cenie regularnej kosztuje ponad 60 PLN a kupuję sobie na promocji szt po 20-parę złotych.:) bo wiem, że zużyje. tak samo (może nie do kosmetyczki), ale z żelami pod prysznic, które mój P. chyba wypija 😛 czy wodą różaną z Make Me Bio 😀 ale pozostałe kosmetyki – nie.:P najczęściej jak kupię/dostanę coś, co mi nie odpowiada oddaję po rodzinie 🙂 jedyna moja słabość, której nie potrafię się pozbyć, to palety cieni do oczu 🙁 mam już ich za dużo, no ale nie potrafię oddać… w każdej jest kilka cieni, które ubóstwiam… sprzedawać próbowałam raz, ale za dużo zachodu, ludzie są zbyt okropni… 😛 wolałam wydać:D

  • Minimalizm nie jest dla mnie, jestem makijażową kolekcjonerką :D. Niemniej wprowadziłam u siebie projekt denko, który pomaga mi ogarnąć chociaż pielęgnacyjną część moich zbiorów i motywuje mnie do zużywania produktów zanim kupię kolejne.

  • Bardzo wartościowy wpis. Znam wiele koleżanek, których pólki uginają się od kosmetyków. Na szczęście kupuję tylko to co jest mi potrzebne a jeżeli testuję jakieś nowe kosmetyki to zazwyczaj sprawdzają mi się. Jeżeli z czegoś jestem niezadowolona to zużyję do końca i juz więcej nie kupuję. Na szczęscie nie mam uczuleń.

    • Pewnie, każdy ma swoje upodobania. Ja uważam, że akurat w kwestii makijażu im mniej mamy na twarzy specyfików tym lepiej 😀

  • Chyba im jestem starsza tym bardziej minimalistyczna moja kosmetyczka się robi. Znam już moją skórę i wiem co jej służy. Nie lubię eksperymentować. Choć słabość mam do kolorówki… której i tak prawie potem nie używam bo nie mam kiedy ;-p Chętnie poczytam o Twoich zmaganiach. Trzymam kciuki !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Scroll Up