Sukienki, spodnie i reszta ferajny… | Ogarniamy szafę

Sukienki, spodnie i reszta ferajny… | Ogarniamy szafę

Następną grupą elementów naszej garderoby, którym poświęcimy chwilę będą doły, czyli spodnie i spódnice, a także ubrania jednoczęściowe, czyli sukienki i kombinezony. Z nimi jest trochę tak jak z problemami, im ich mniej tym lepiej. Spódnice i spodnie powinny być bazą każdej stylizacji. Natomiast sukienki i kombinezony grają w nich raczej pierwsze skrzypce. Chociaż oczywiście może zdarzyć się też na odwrót. Decyzja o tym jak będzie należy do Was i powinniście podjąć ją jak najszybciej, bo od tego zależą nasze dalsze kryteria przy wyborach typu „zostaw/wyrzuć”. Także nie przedłużając dalej na tapetę bierzemy sukienki, spodnie i resztę ferajny!

Sukienki, spodnie i reszta ferajny…

Zacznijmy od dołu, czyli spódnic i spodni

Zazwyczaj wybierając co mamy na siebie włożyć zaczynamy od góry, prawda? A to dlatego, że z zasady doły powinny być prostsze i bardziej neutralne, żeby pasować do jak największej liczby ubrań. Spódnice i spodnie to tak naprawdę podstawy każdej stylizacji. Są można powiedzieć, takimi fundamentami. Poza tym, częściej w ciągu tygodnia zmieniamy bluzki, czy koszule niż spodnie, czy spódniczki.

Żeby móc tworzyć naprawdę niemal nieskończoność różnych kompletów, wcale nie musi być ich wiele. Za to muszą być dobrze dopasowane. Oczywiście pod słowem dopasowane, wcale nie mam na myśli obcisłe, tylko takie, które uwydatniają atuty, jednocześnie ukrywając pewne niedociągnięcia naszej sylwetki.

Spódnice

Na co zwrócić uwagę przy selekcji spódnic? Po pierwsze na długość, po drugie na szerokość (nie mogą się wpijać), po trzecie na fason. Spódnice nie powinny być za krótkie, jeśli są za długie zawsze można je skrócić. To nie jest problem. Natomiast przy za krótkich egzemplarzach wystarczy chwila nieuwagi i już widać nam bieliznę. Panom zapewne nie będzie to specjalnie przeszkadzać, ale nie jest to chyba efekt, który chcemy osiągnąć.

Naszym celem jest wyglądać ładnie, a nie jak Pani spod latarni. Nie powinny też nam się wpijać w żadnym miejscu, ani marszczyć. Fason natomiast musimy dopasować do swojej sylwetki. Każdemu będzie pasować co innego, ale niezależnie od tego na pewno musimy sprawdzić, czy to co już posiadamy jakkolwiek pasuje do nas i do pozostałej zawartości szafy.

Spodnie

Ich rodzajów jest całe mnóstwo. Długie, średnie i krótkie. Obcisłe, częściowo obcisłe, czy luźne. Eleganckie, sportowe lub na co dzień. Pytanie tylko, ile z nich wszystkich jest nam rzeczywiście potrzebne? Jedne spodnie możemy nosić przez kilka dni, czasem nawet tydzień zanim wrzucimy je do prania. A zatem będą się powielały w wielu stylizacjach. Stąd też nie jest nam ich wiele do szczęścia potrzebnych. Przy założeniu oczywiście, że dobrze sobie je dopasujemy i będą całkiem neutralne. 

Ich ilość powinna zależeć od naszych indywidualnych potrzeb, ale niezmiennie od tego powinniśmy przefiltrować je przez kilkustopniowe sito. Czy pasują do Twojej sylwetki? Nie są zbyt obcisłe, bądź za luźne? Czy podobają się Tobie? Czy miałaś/eś je na sobie w ciągu ostatniego roku? Czy jesteś w stanie stworzyć z ich udziałem min 3 różne zestawy? Odpowiedź na chociażby jedno z tych pytań brzmi „nie”? To chyba wiesz co z takim egzemplarzem zrobić.

Sukienki i kombinezony

Sukienki, spodnie i reszta ferajny...

To o tyle fajne części garderoby, że nas w żaden sposób nie ograniczają, bo nosi się je zazwyczaj samodzielnie. Można zatem zaszaleć nieco w kwestii wzorów, czy kolorów. Mogą one nieco odstawać od reszty. Poza tym wszelkie okrycia wierzchnie, czy dodatki dobieramy raczej do nich, niż na odwrót. Jeśli więc chcecie mieć minimalistyczną szafę, w której wszystko do siebie pasuje, ale chcecie zaszaleć z jakimiś elementami to polecam właśnie z tymi.

W przypadku sukienek ważna jest długość, głębokość dekoltu i oczywiście to jak bardzo są dopasowane. Nie chcemy przecież czuć się jak baleron, prawda? Głębokie dekolty też nie sprawdzą się na co dzień. Nie są ani trochę seksowne, a wręcz przeciwnie, są wulgarne i niesmaczne.

Ważna rada. Sukienki warto testować w ruchu. Mierząc sukienkę spróbuj się w niej delikatnie schylić i sprawdź, czy nie widać Tobie bielizny. Jeśli tak, to jest zdecydowanie za krótka. Następnie spróbuj usiąść i zobacz, czy nie podsuwa się za bardzo w górę. To z kolei może oznaczać, że jest za ciasna.

W przypadku kombinezonów warto sprawdzić, czy nie krępuje on naszych ruchów, ani nie wpija się nam zbytnio w barki lub krocze. Warto przetestować je także w taki sam sposób jak sukienki, czyli schylając się i siadając. 

Czas na decyzje

Nie wiesz co zrobić z daną rzeczą? Wahasz się czy ją zostawić, czy się jej pozbyć? W podjęciu decyzji powinno pomóc odpowiedzenie sobie na kilka prostych pytań.

  1. Czy mi się podoba? To chyba podstawowe pytanie, jeśli dana rzecz na wstępie się Tobie nie podoba, to pożegnaj się z nią od razu. Po co ma Tobie zaśmiecać szafę?
  2. Czy pasuje na mnie? Czy nie jest za mała, za duża, w złym kolorze, kroju? Nie ma sensu zostawiać rzeczy w szafie, które na nas po prostu nie pasują – czyli przykładowo nosić niewygodne, przyciasne spodnie. Nie miej litości,na dla takich przedmiotów! Przecież i tak ich nie będziesz nosić.
  3. Czy dobrze się w niej czuję? Wygoda przede wszystkim! Jeśli nie będziesz dobrze się czuć w danej rzeczy, to i tak nie będziesz jej nosić. Co w skrócie oznacza, że jej nie potrzebujesz. Po co się męczyć w źle dopasowanych, za krótkich spódnicach czy sukienkach, które podczas noszenia będziemy cały czas podwijać?
  4. Czy pasuje ona do mojego stylu? We wpisie Jak odnaleźć własny styl? opisałam sposób, w jaki można określić swój styl. Zastanów się, czy dana rzecz się w niego wpasowuje. Nie ma sensu zostawiać rzeczy, które nie spełniają tego wymogu.
  5. Czy nosiłam/em ją w ciągu ostatniego roku? Odpowiedź na to pytanie jest dość istotnym wskaźnikiem. Jeśli w ciągu ostatniego roku nie założyłaś/eś danej rzeczy więcej niż 1 raz, oznacza to, że prawdopodobieństwo założenia jej przez następny rok jest bliskie zeru. Czy warto mieć takie ubrania w szafie? Czy są one potrzebne? Myślę, że nie. A może po prostu zapomniałaś/eś o niej? Jeśli tak to odpowiedz sobie na pytanie poniżej.
  6. Czy potrafię stworzyć z nią minimum trzy różne zestawy? Jeśli nie jesteś w stanie to oznacza, że dana rzecz po prostu nie pasuje do reszty. Oczywiście w przypadku, gdy dobrze na Tobie leży i bardzo ją lubisz to możesz spróbować dokupić kilka rzeczy, żeby mieć ją z czym nosić chociaż nie polecam tej metody.

Jeśli odpowiedź na którekolwiek z pytań od 1-4 brzmi nie to oznacza, że powinniśmy się z daną rzeczą pożegnać. Definitywnie i ostatecznie.

Moje musthave

Tak jak we wpisie o porządkach w bieliźnie, tak i dzisiaj postanowiłam podzielić się listą moich rzeczy z branych pod uwagę kategorii, które uważam za absolutną podstawę.

  • SUKIENKI: minimum jedna elegancka, na wyjście do teatru, czy egzamin lub rozmowę o pracę. 2-3 sukienki z długim rękawem na zimniejsze dni, kilka letnich egzemplarzy o różnych długościach maxi, midi i mini. 
  • SPÓDNICZKI: rozkloszowane, trapezowe i dopasowane. Jedna grubsza na jesień i zimę. Jedna elegancka na wyjścia. Reszta raczej casualowa, gładkie bez wzorów.
  • SPODNIE: klasyczne jeansy w czarnym, białym, jasno i ciemno niebieskim odcieniu. Szorty jeansowe czarne, białe i klasyczne oraz jedne wiskozowe wiązane. 
  • KOMBINEZONY: ja akurat nie mam żadnego, bo są dla mnie mało praktyczne. Szczególnie jak chce się pilnie do toalety…

A teraz czas na porządki. Dajcie znać jak Wam poszło dzisiaj. Jeśli po tych porządkach okaże się, że czegoś Wam brakuje to tradycyjnie zapiszcie to na listę rzeczy do kupienia. Przyda się nam później.na



4 thoughts on “Sukienki, spodnie i reszta ferajny… | Ogarniamy szafę”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Scroll Up