Minimalistyczna kosmetyczka – rok później

Minimalistyczna kosmetyczka – rok później

Postanowiłam przedstawić Wam nowe zestawienie kosmetyków, których obecnie używam, czyli po prostu jak wygląda moja minimalistyczna kosmetyczka rok później. Tak się składa, że mija dokładnie rok od pierwszego takiego wpisu (znajdziecie go tutaj) . Pokazywałam Wam w nim wszystkie kosmetyki jakie posiadam zarówno do makijażu jak i do pielęgnacji. Dużo się pozmieniało. W kwestii pielęgnacji niemal wszystko, w kwestii makijażu w sumie niewiele. Co dokładnie się zmieniło, co zostało i dlaczego? Przekonajcie się sami! 

Minimalistyczna kosmetyczka – rok później

Pielęgnacja włosów

W kwestii pielęgnacji włosów niewiele się zmieniło. Nadal stawiam w niej na minimalizm i prostotę. W przypadku moich prostych włosów nie mogę ich za bardzo obciążać, a zatem im mniej na nie nakładam tym lepiej wyglądają. Zrezygnowałam z płukanki octowej, głównie ze względu na jej cenę. Jej pełną recenzję możecie przeczytać tutaj. Rozważam stworzenie własnej płukanki, ale jakoś zawsze wypada mi to z głowy.

Nadal korzystam natomiast z odżywek i szamponów od Yves Rocher, chociaż ich rodzaje zmieniają się co jakiś czas. Obecnie testuję nowość, czyli szampon oczyszczający. Nie wiem jednak, czy zostanie ze mną na dłużej. Mam wrażenie, że moje włosy zbytnio się po nim puszą. Bystre oko zauważy, że znów wróciłam do tej samej odżywki z owsem. Wcześniej przetestowałam kilka innych, ale ta chyba jest najlepsza. Świetnie odżywia i wygładza włosy.

Maska do włosów to niezmiennie mój ulubiony Kallos, przy czym tutaj też testowałam już kilka jej rodzajów i znowu wróciłam do pierwszej, czyli Latte z mlecznymi proteinami. Jednym ona służy, innym nie bardzo. Na moich włosach natomiast czyni cuda. Wygładza je, odżywia, dzięki jej stosowaniu nie puszą się i nie elektryzują. Ułatwiają także rozczesywanie, co przy moich dość długich włosach jest na wagę złota. Także co do niej nie mam większych zastrzeżeń.

Nowością natomiast jest peeling do skóry głowy także od Yves Rocher. Na jego temat nie jestem jeszcze w stanie się wypowiedzieć. Podobno stosowanie takiego peelingu poprawia kondycję nie tylko włosów, ale także skóry głowy. No zobaczymy jak to będzie.

Pielęgnacja twarzy

Na temat mojej pielęgnacji twarzy pisałam natomiast we wpisie o koreańskiej pielęgnacji polskimi kosmetykami. Do lektury tego wpisu gorąco Was zachęcam, bo chociaż kosmetyki się zmieniły to opisane w nim zasady koreańskiej pielęgnacji są nadal aktualne. Większości etapów pielęgnacji tam opisanych nadal się trzymam. 

Oczyszczanie twarzy zaczynam od demakijażu płynem micelarnym od Yves Rocher (właśnie mi się skończył, więc nie ma go na zdjęciu). Następnie olejkiem z wyciągiem z rumianku (również Yves Rocher) usuwam tłuste resztki makijażu i zanieczyszczeń, a na końcu lekką jajeczną pianką Isana domywam wszystko to, co pozostało. Jest delikatna, ale też delikatnie ściąga skórę, co niestety nie jest do końca pożądanym efektem.

Od czasu do czasu stosuję też tonik od Garniera z kwasem salicylowym, jednak trzeba pamiętać o dobrym nawilżeniu skóry po jego stosowaniu, żeby nie nasilić przetłuszczania się skóry i pojawiania się zmian skórnych. Zamiast peelingu czasem stosuję też sodowy peeling marki Evree, jest delikatniejszy dla skóry od zwykłego mechanicznego peelingu, ale niestety także mocniej wysusza skórę. Coś za coś. 

Ostatnio odkryłam też nowe peelingi i maseczki od Yves Rocher, które jak się okazuje są lepsze dla mojej skóry niż ich poprzednicy, na których jak możecie przeczytać, nieco sobie poprzednio ponarzekałam.

Ważne zmiany w pielęgnacji twarzy to brak toniku, esencji i serum. Toniku nie mam, bo nie mogę znaleźć odpowiedniego, a ostatnio esencji i serum jakoś nie potrzebuję. W razie nagłej potrzeby mam naturalny olej arganowy, który po prostu nakładam miejscowo. Recenzję poprzedniego serum, które testowałam rok temu znajdziecie tutaj

Także jeśli znacie jakieś godne polecenia toniki z naturalnym składem i w dobrej cenie to polećcie mi je w komentarzu. Ostatni okazał się być totalnym …, zresztą przeczytajcie sami.

Kosmetyki i akcesoria do makijażu

Dorzuciłam tutaj też krem, który stosuję codziennie wieczorem. Jest to nawilżający krem z serii Skin Naturals od Garniera, którą poznałam podczas mieszkania w Grecji. Składy są naprawdę całkiem przyzwoite, szczególnie jak na drogeryjne kosmetyki. Zdecydowałam się na zakup około miesiąc temu, tego do skóry suchej i wrażliwej i muszę przyznać, że daje całkiem dobry efekt. Fajnie nawilża i co najważniejsze, nie zapycha.

Z rana natomiast nakładam krem z filtrem jako bazę pod makijaż. Obecnie jest to ten sam krem od Ziaji co rok temu, ale chciałabym zmienić go na coś z lepszym składem. Także wszelkie rekomendacje są mile widziane.

Szminki pozostały te same, doszedł jeden matowy błyszczyk. Stare błyszczyki natomiast już pożegnałam. Zmienił się tusz – ten co miałam poprzednio został wycofany (dlaczego?!). A niestety ten nowy także od Yves Rocher okazał się być niewypałem. Strasznie szybko się rozmazuje. Już po 2 godzinach od nałożenia potrafi zostawić brzydkie cienie pod oczami, pomimo braku nadmiernej wilgoci, przecierania oczu, czy deszczu. Z pewnością do niego nie wrócę.

Wymieniłam stary pędzel do rysowania kresek na nowy od Inglota. Dokupiłam puder ryżowy, który świetnie matowi skórę latem. Zastępuje mi transparentny puder, który miałam poprzednio, bo niestety nie mogłam nigdzie go kupić.

Zielona kredka do oczu od Bottega Verde, kupiona w Słowenii nieco się skróciła. Bardzo lubię ten kolor, ale niestety dość szybko znika on z powiek. Cienie do powiek z Douglasa, nadal są te same. Z lakierów zostały mi tylko trzy (dwa czerwone, jeden nude), ale nie ma ich na zdjęciu.

Po powrocie z Grecji, gdzie nie byłam w stanie kupić sobie odpowiedniego podkładu (mam za jasną cerę) w wyniku pilnej potrzeby zakupiłam ponownie podkład Healthy Mix od Bourjois Paris. I teraz właśnie nie wiem, czy zmienili oni nieco odcienie, czy to ja zbladłam, ale biorąc ten sam podkład i ten sam odcień okazało się, że jest nieco za ciemny dla mnie. Także poszukuję właśnie czegoś jaśniejszego. Wszelkie rekomendacje podkładów dla bladolicych wskazane.

Tak właśnie wygląda u mnie minimalistyczna kosmetyczka rok później. Czy u Was też tak wiele się zmienia w ciągu roku w kwestii kosmetyków, jakie używacie na co dzień, czy jednak jesteście wierni swoim ulubieńcom? Pocieszcie mnie, że nie ja jedyna robię takie rewolucje w zawartości swojej kosmetyczki.



6 thoughts on “Minimalistyczna kosmetyczka – rok później”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *