Jak uporać się z nadmiarem książek i gazet?

Jak uporać się z nadmiarem książek i gazet?

Oj, przez lata się tego trochę nazbierało, co? Wygląda to niemal tak samo jak z ubraniami. Znam to z autopsji. Części zakupionych na różnych promocjach, czy otrzymanych w prezencie książek, nigdy nie zostało nawet otworzonych. Od razu po zakupie trafiły na półkę, która z biegiem lat coraz bardziej się uginała pod ich ciężarem. Książki niestety tak samo jak ubrania z biegiem czasu niszczeją i tracą na wartości. Ale co z nimi zrobić? Może jeszcze kiedyś je przeczytam?

Największe kłamstwo w dziejach, czyli jeszcze kiedyś ją przeczytam…

Niestety w 99.9% jeśli raz nie sięgnęliśmy po książkę, to szansa na to, że zrobimy to w późniejszym czasie spada wykładniczo w zastraszającym tempie. Pod wpływem różnych sytuacji zmieniamy się my, a więc i nasz charakter, a często także upodobania. To, że dana tematyka interesuje nas w danym momencie nie oznacza, że za 2-3 miesiące nadal będzie. Tak samo nie warto zostawiać książek, które dostaliśmy jako prezent, jednak nie wpasowały się one w nasze gusta, bo zapewne i tak do nich nie zajrzymy. Po co mają się marnować i gromadzić kurz?

 Jak uporać się z nadmiarem książek i gazet?

Jeśli nie mamy zbyt wielkiego metrażu ,to zdecydowanie warto ograniczyć ich ilość. Ekologicznym i ekonomicznym rozwiązaniem jest korzystanie z e-booków dostępnych online. Można do tego celu zaopatrzyć się w czytnik e-booków, ale zwykły tablet lub smartfon też dadzą radę. Wiele książek można przeczytać w ten sposób za darmo. Jeśli jednak wolicie papierowe wersje (tak jak ja zresztą) to warto zrobić rekonesans w okolicznych oddziałach bibliotek miejskich. W ostatnich latach ich asortyment się znacznie poszerzył i w większych miastach nowości pojawiają się co miesiąc, a czasem nawet częściej, także każdy powinien znaleźć coś dla siebie.

Jeśli jednak mamy dość spory dom i pieniądze, to możemy wyznaczyć specjalne miejsce na domową biblioteczkę. W takim przypadku możemy oczywiście pozwolić sobie na nieco więcej książek, chociaż nadal powinny one spełniać kilka warunków.

Po pierwsze książki, które się tam znajdują muszą być w dobrym stanie. Wszelkie wilgotne, porwane lub zapleśniałe powinny od razu wylądować w pojemniku na makulaturę.

Po drugie, powinniśmy je lubić i chcieć do nich wracać. Nie ma żadnego sensu trzymania książek, do których nie zamierzamy już nigdy zajrzeć. Zajmują one miejsce, zbierają kurz – a mogłyby służyć komuś innemu. Chyba zgodzicie się ze mną, że to marnotrawstwo.

W trakcie przeprowadzania selekcji warto podzielić posiadane książki na trzy sekcje:
-> ZOSTAJĄ
-> DO ZASTANOWIENIA
-> DO WYRZUCENIA/ODDANIA

Najpierw w wyznaczonym do tego miejscu (np. regale) układamy wszystkie książki, które chcemy zostawić. Patrzymy ile miejsca nam zostało, a następnie przeglądamy sekcję „DO ZASTANOWIENIA”. W tym momencie powinniśmy podjąć ostateczną decyzję, czy je ZOSTAWIAMY, czy się ich pozbywamy. Książek możemy zostawić maksymalnie tyle ile się jeszcze zmieści na półce, chociaż warto też oszczędzić nieco miejsca na ewentualne, nowsze nabytki. Ja wyznaję zasadę 1/3. Czyli spośród rzeczy do zastanowienia staram się pozostawić jedynie 1 z 3 książek.

Na takiej samej zasadzie przeprowadzamy selekcję wszystkich posiadanych książek.

A co zrobić z tymi książkami, których nie chcemy dłużej trzymać w domu?

Te uszkodzone wyrzucić do pojemnika na makulaturę.
Te nieuszkodzone, jednak nieco starsze można oddać do lokalnej biblioteki.
Te nowe lub w świetnym stanie warto odsprzedać. Gdzie? W antykwariacie, na jednym z popularnych portali albo możecie też wziąć udział w wymianie książek.

Jeśli wiecie, gdzie w najbliższym czasie taka ma się odbyć to koniecznie dajcie znać w komentarzu.

co z tymi gazetami?

W kwestii gazet powinniśmy być bezlitośni. Są marne szanse, że do raz przeczytanych wrócimy ponownie. Jeśli są Wam potrzebne do zdjęć, to oczywiście możecie kilka najładniejszych zostawić, jednak w większości powinny one znaleźć się w pojemniku na makulaturę. Szczególnie gazetki z marketów. A może lepiej w ogóle ich nie brać/kupować, tylko skorzystać z wersji elektronicznych? Rozwiązanie ekologicznie, ekonomicznie i minimalistyczne – nie zagracamy sobie przestrzeni! 

Raz przeczytanej gazety nie otworzymy ponownie, bo właśnie to do siebie mają czasopisma, że informacje w nich zawarte szybko przestają być aktualne, szczególnie te, które mówią o trendach, czy promocjach.

Także bez większego żalu możemy oddać je na makulaturę.

Ja jeszcze przed wyprowadzką do Grecji uporządkowałam swoje książki i gazety przy okazji wyzwania 7 dni do minimalistycznego domu, które miałam okazję poprowadzić. Porady, które znajdują się w tym wpisie oraz we wpisie Jak pozbyć się zbędnych bibelotów, dodatków i innych drobiazgów? są właśnie fragmentami z zadań, które pojawiły się na tym wyzwaniu. Zostawiłam 4 gazety (które używam do zdjęć na SM) i moje ulubione książki poradnikowe. Kilka udało mi się odsprzedać w antykwariacie i przez internet, a reszta wylądowała w pobliskiej bibliotece. 

Czy Wy też przywiązujecie się do świetnych książek, czy nie macie problemu z pozbyciem się ich z Waszego domu?



6 thoughts on “Jak uporać się z nadmiarem książek i gazet?”

  • Artykuł bardzo ciekawy i dający do myślenia.
    Wywołał u mnie trochę wspomnień. Pamiętam jeszcze te czasy jak dobre książki kupowało się ” spod lady”. Wielką frajdę sprawiało wtedy buszowanie po rodzinnych biblioteczkach, w domu, u babci, znajomych. Gdyby wszyscy właściciele owych biblioteczek zostawili sobie tylko te „ukochane” a reszty się pozbyli nie byłoby gdzie wyszukiwać czytelniczych perełek.

    • Oczywiście, że byłoby gdzie. W końcu od czegoś są biblioteki, księgarnie i antykwariaty 🙂 Tak, czy siak, wszystko jest dobrowolne. Sami decydujemy co chcemy mieć w swoim domu, a co niekoniecznie. Decyzja należy tylko i wyłącznie do nas. Jeśli ktoś kocha książki to naturalnie będzie mieć ich więcej niż osoba, która za nimi nie przepada. I nie ma w tym absolutnie niczego złego. Pozdrawiam serdecznie!

      • Myślę, że tym razem ty ie przeczytałaś uważnie mojego wpisu 🙂 Pisałam o moim dzieciństwie.

        Piszesz „W końcu od czegoś są biblioteki, księgarnie i antykwariaty ” W tym sęk, że nie można było sobie tak po prostu pójść do księgarni i kupić np „Dzieci z Bullerbyn” i mieć je na własność, a ile razy można pożyczać tą samą książkę z biblioteki? Takie książki się zdobywało, kupując po znajomości właśnie „spod lady” (o ile jeszcze ktoś pamięta co to znaczy) lub na jakiś okazyjnych kiermaszach. Nie można było też sobie tak po prostu skserować, lub zrobić zdjęcia każdej kartce (co by znacznie uprościło sprawę).

        I dlatego ciesze się, że z a tych czasów o których piszę ludzie nie pozbywali się książek, które akurat przestały im się podobać. Dzięki temu inni mieli źródło książek, które trudno było kupić. Teraz fajne książki można znaleźć wszędzie nawet supermarkecie, między jajkami a proszkiem do prania i pozostawione w bookcrossingu, a ilość tytułów online jest chyba prawie nieskończona.

        • Rzeczywiście, wybacz nie do końca zrozumiałam kontekst Twojej wypowiedzi. Moje dzieciństwo wyglądało już zupełnie inaczej. Teraz nawet w Internecie można za darmo pobrać różne tytuły. Całe szczęście czasy się zmieniły i akurat w tej kwestii na lepsze. Każdy może czytać to, co lubi nawet jeśli nie dysponuje dużym budżetem 🙂 Pozdrawiam serdecznie!

  • „Czy Wy też przywiązujecie się do świetnych książek, czy nie macie problemu z pozbyciem się ich z Waszego domu?” Jeżeli książka jest naprawdę świetna to dlaczego mam się jej pozbywać, a jeżeli tego nie zrobię to uważać to z problem?

    Wiem, ze stare gazety nie są nikomu do szczęścia potrzebne, ale z drugiej strony żałuję, że moja babcia lub mama nie zastawiła jakiś czasopism z czasów jej młodości, fajnie byłoby przejrzeć coś z przed pół (lub jeszcze starszych)

    • Wydaje mi się, że nie przeczytałaś uważnie tego teksu. Nikogo nie zmuszam do wyrzucania czegokolwiek, a w szczególności nie świetnych książek. Sama takie posiadam w swojej skromnej biblioteczce. We wpisie napisałam o tym, że warto pozbyć się książek, których nie lubimy i do których wiemy, że nigdy nie zajrzymy. Napisałam też, że jak najbardziej warto zostawić książki, które się lubi i stworzyć dla nich specjalne miejsce 🙂 Można też zostawić oczywiście kilka starszych gazet na pamiątkę, ale trzymanie całych kartonów, czy też stert starych lokalnych gazet w moim odczuciu nie ma sensu. Aczkolwiek, tak, czy siak każdy ma prawo do decydowania o tym co i ile posiada. Sam wpis zatytułowany jest „Jak uporać się z nadmiarem książek i gazet?” co jasno wskazuje na to, że znajdziesz tutaj porady odnośnie tego co zrobić z rzeczami, których sama wiesz, że masz za dużo. Nie mi oceniać co jest dla Ciebie nadmiarem a co nie, bo sama wiesz to najlepiej ze wszystkich. Mam nadzieję, że mimo wszystko był on dla Ciebie przydatny 😉 Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za komentarz!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *