Jak powstrzymać chęć kupienia czegoś nowego?

Jak powstrzymać chęć kupienia czegoś nowego?

Jako, że w tym miesiącu zaproponowałam małe wyzwanie polegające na niekupowaniu żadnych ubrań ani dodatków, to stwierdziłam, że przydałby się jakiś wpis na ten temat. A mianowicie jak powstrzymać chęć kupienia czegoś nowego, gdy tyle rzeczy wokół nas kusi?

Jak powstrzymać chęć kupienia czegoś nowego?

Nie jest to tak proste zadanie jak mogłoby się wydawać, ale nie jest też niemożliwe. Wiadomo, całe sztaby ludzi pracują nad technikami i strategiami sprzedażowymi, żeby wcisnąć nam coś co nie jest nam zupełnie potrzebne. Nic więc dziwnego, że wiele z nas się na to nabiera. Znane osoby promujące dane produkty, promocje 3 w cenie 2, czy rabat przy zakupie od X zł to nic nowego pod słońcem. Pomimo tego, że doskonale zdajemy sobie z tego sprawę, że jest to celowe działanie abyśmy kupili więcej (zazwyczaj niepotrzebnie) to i tak jakoś się na to łapiemy.

Ale w sumie to nie o tym tutaj miało dzisiaj być. O zagrywkach marketingowców możecie przeczytać więcej we wpisie o wymownej nazwie „Jak oni robią nas w bambuko?”. Dzisiaj chciałam się bardziej skupić na tym, jak oprzeć się tym wszystkim technikom, czyli jak kupować bardziej świadomie i mniej pod wpływem impulsu. Poniżej znajdziecie kilka moich sprawdzonych patentów na to, jak się nie dać, czyli innymi słowy jak powstrzymać chęć kupienia czegoś nowego.

1. Nie chodzić po galeriach handlowych

Wydaje się to być banalne, prawda? Skoro nie chcemy nic kupować to najlepiej nie zaglądać do miejsc, w których aż roi się od reklam i informacji o różnych „świetnych” promocjach, na których „oszczędzimy”. Dlaczego wzięłam słowo świetnych i oszczędzimy w cudzysłów? Bo zazwyczaj nie oszczędzamy ani trochę. Kupując coś czego nie potrzebujemy nie oszczędzamy. Szczególnie jeśli sprzedawcy są nieuczciwi i specjalnie podwyższają cenę, żeby później ją obniżyć do tego samego poziomu, co przed podwyżką. 

Jednak czasem wchodzimy tam z nudów lub akurat załatwiamy coś obok i chcemy tylko zerknąć co za nowości pojawiły się w sklepie. Czasem wybieramy się, bo koleżanka nas wyciągnie, bo to ona chce kupić sobie coś nowego. A my jakoś tak zupełnie przypadkiem znajdujemy coś na promocji…

I tu jest największy błąd. Wcale nie to, że poszliśmy z koleżanką, bo to fajna sprawa. Ale jeśli sami nie chcemy nic kupować, to najlepiej trzymać się swojego postanowienia i iść przez sklep jak koń z klepkami na oczach. Nie przyglądać się rzeczom za bardzo. Po prostu nie szukać niczego na siłę. 

2. Nie przeglądać ofert sklepów internetowych

Tutaj można wpaść jak śliwka w kompot. Jak to mówią, czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Przewijanie stron ma to do siebie, że dla niektórych staje się wręcz relaksem. I tak przez przypadek podczas ich rutynowego przewijania znajdujemy coś co nam wpadnie w oko. Za chwilę następną i jeszcze następną rzecz, które w gruncie rzeczy nie są nam nawet potrzebne. Chociaż zapewne dla uciszenia swojego sumienia i tak wymyślimy sobie jakąś nagłą „potrzebę”. Przykładowo – „Co z tego, że mam już w szafie 5 sukienek w kwiaty, te kwiaty są inne”.

Dlatego jeśli niczego nie szukamy z prawdziwej potrzeby, bo np. nie mieścimy się w swoje ubrania z zeszłego roku lub są one za luźne, czy też uszkodzone, to lepiej nie wchodzić na strony sklepów internetowych. Po prostu. Nawet jeśli przy okazji przeglądania poczty z boku pojawi się nam reklama i zauważymy super sukienkę, to nie klikamy w nią. Trzymamy swoje zachcianki na wodzy i po skończeniu tego co akurat mieliśmy zrobić zamykamy przeglądarkę. Po jakimś czasie takie reklamy przestaną robić na Was wrażenie.

A jeśli przewijacie strony bo Wam się nudzi (tak znam takie osoby), to znajdźcie sobie coś innego do roboty. Jest tyle różnych możliwości, że z pewnością znajdziecie alternatywę.

3. Załóż konto oszczędnościowe

Możecie się śmiać, ale to naprawdę pomaga. W większości banków za prowadzenie konta oszczędnościowego nic się nie płaci. Dodatkowo czasem jest ono oprocentowane, więc jakieś grosze (dosłownie) co jakiś czas w zależności od częstotliwości waloryzacji można dostać. W niektórych bankach można ustawić sobie, że automatycznie jakaś kwota w miesiącu lub groszowe końcówki od wszystkich transakcji są przekazywane bezpośrednio na konto oszczędnościowe.

To naprawdę fajna opcja, żeby nieco oszczędzić. Wiadomo, jeśli nie widzimy tych środków to też trudniej je wydać. A w skali roku można naprawdę fajną sumkę uzbierać i spełnić jakieś swoje marzenie. Grosz do grosza, a będzie kokosza!

4. Nie przeglądaj stron z inspiracjami 

Zgubne bywają nie tylko same strony sklepów internetowych, ale także wszystkie strony z inspiracjami modowymi. Jeśli nie chcesz w danym momencie nic kupować, to lepiej takie strony jak Pinterest, czy Stylowi omijać szerokim łukiem. Przyznaję, że są świetnym źródłem inspiracji. Można w nich znaleźć fajne pomysły na stylizacje z ubrań, które mamy już w szafie. Ale jednak w większości przypadków to co nam się spodoba akurat nie będzie elementem naszej obecnej garderoby.

Także jeśli nie macie silnej woli, to może to być pułapka. Niby tu szukamy inspiracji na stylizacje z naszych ubrań, a za chwilę znajdziecie całą listę rzeczy, które chcielibyście dokupić. I koło się zamyka. Można by tak robić w nieskończoność. Zawsze znajdzie się coś czego jeszcze nie mamy, a nam się bardzo podoba.

5. Zrób porządek w szafie i policz ile masz poszczególnych elementów

To dopiero bardzo mocno uświadamia nam ile tych rzeczy już tak naprawdę mamy. W szafie, jak są pochowane po kątach to tak tego nie widać. Wydaje się Wam, że macie ich niewiele? To policzcie swoje ubrania. Ile sztuk macie z poszczególnych kategorii.

Mi też się tak wydawało, że mam mało sukienek. A jak już je policzyłam to się okazało, że mam ich więcej niż sądziłam. Zrobienie sobie takiego remanentu w szafie potrafi nas na dłuższy czas odciągnąć od chęci kupienia nowych rzeczy. Bo po co nam 10 para spodni, czy 12 para kozaków? Wydaje się Wam, że przesadzam? Bliska mi osoba miała 10 par kozaków w szafie. O części z nich nawet nie pamiętała, a co roku „musiała” kupić nowe egzemplarze. 

6. Zadaj sobie 3 złote pytania

Wspominałam o nich już w kilku wpisach i pewnie w wielu będę je jeszcze przytaczać. Zawsze gdy korci mnie, żeby kupić sobie coś nowego, a żadne inne metody z różnych względów nie zadziałały, to zadaję sobie te 3 proste pytania:

1. Czy nie mam już podobnej rzeczy w domu?

Bo po co mi 10 czarna sukienka, czy 5 szal w kropki? Taki zakup to zwykła strata pieniędzy i miejsca w szafie.

2. Czy rzeczywiście dana rzecz jest mi potrzebna, czy to tylko chwilowa fanaberia?

Znając życie zazwyczaj to tylko fanaberia. Tak kochani. Zazwyczaj jest to tylko i wyłącznie nasza zachcianka nie potrzeba, tak mniej więcej w 90% przypadków kiedy chcemy coś kupić. Nie twierdzę jednak, że macie mieć 5 ubrań na krzyż. To zupełnie nie o to chodzi. Jeśli znajdujecie akurat rzecz, którą wymarzyliście sobie dawno temu i pasuje to do Was, waszego stylu i pozostałych elementów w szafie to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby ją kupić. 

Chodzi o to, żeby nie mieć za wiele rzeczy, bo w takim przypadku więcej z takiej sytuacji problemów niż korzyści. Chociażby znanym wszystkim „nie mam się w co ubrać”, gdy szafa pęka w szwach. 

3. Czy mam w szafie minimum 3 inne rzeczy, z którymi mogę ją zestawić?

Jeśli nie, to zakup jednej rzeczy pociągnie za sobą zakup następnych do kompletu, których wcale nie potrzebujemy. W ten jakże prosty sposób można wpaść w błędne koło, co chwilę kupując coś, żeby móc założyć coś innego. Totalny bezsens. No chyba, że nie macie naprawdę w szafie nic poza tym co aktualnie nosicie na sobie.

U mnie te patenty, które przedstawiłam Wam powyżej sprawdzają się bardzo dobrze. Dodatkowo ostatnio, gdy zaczęłam bardziej rygorystycznie patrzeć na skład stałam się jeszcze bardziej wybredna. Nie kupuję już tak często jak kiedyś pod wpływem impulsu. Nie zdarza mi się to już prawie wcale. Jeśli macie jeszcze jakieś swoje niezawodne techniki na to, żeby niepotrzebnie nie kupować rzeczy to podzielcie się nimi koniecznie w komentarzu.



30 thoughts on “Jak powstrzymać chęć kupienia czegoś nowego?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *