Dlaczego nie lubimy autentyczności?

Dlaczego nie lubimy autentyczności?

Ostatnio szumnie w mediach społecznościowych pojawiły się apele o bycie autentycznym. Według coraz większej grupy odbiorców, jako twórcy internetowi powinniśmy pokazywać prawdę zamiast wylukrowanej rzeczywistości. Ja się z tym stwierdzeniem absolutnie zgadzam. Problem jednak polega na tym, że chcąc się w tej dziedzinie rozwijać nie sposób być w 100% autentycznym. Bo jak się okazuje chociaż z jednej strony nie lubimy wyidealizowanej rzeczywistości, to jednak za każdym razem ją wybierzemy. A więc, dlaczego nie lubimy autentyczności?

Czym jest autentyczność?

W ogólnym rozumieniu autentyczność oznacza zgodność z rzeczywistością, szczerość i prawdziwość. Chcąc być autentycznym nie powinniśmy niczego specjalnie ustawiać, niczego udawać, niczego poprawiać. Jednak jak się okazuje ludzie wcale nie chcą widzieć autentyczności. To co prawdziwe, często jest szaro bure, nijakie, po prostu nudne. Widzimy to na co dzień i nie chcemy widzieć tego więcej. Nie ma się więc co dziwić, że koniec końców wybierzemy oglądanie wyidealizowanej rzeczywistości.

Mam jednak wrażenie, że chociaż z początkowego założenia chcemy tym poprawić sobie humor i samopoczucie, to jednak na dłuższą metę oglądanie idealnego życia innych wpędza nas w pewne kompleksy. Oglądając chociażby tablicę na Instagramie można naprawdę wpaść w depresję. “Nie mam tak ładnego mieszkania, tak ładnych ubrań, nie wychodzę tak dobrze na zdjęciach, ogólnie nie wyglądam tak dobrze. Inni to chodzą po restauracjach i jedzą wykwintne dania, uczestniczą w różnych specjalnych wydarzeniach, a ja siedzę z miską popcornu i oglądam firm na laptopie. Moje życie jest takie szare i nijakie. Inni to mają…”

Takie myśli nasuwają się zapewne niejednej osobie. Sęk w tym, że to co widzimy to jedynie drobne urywki. Wypracowane, wymuskane i wyidealizowane fragmenty rzeczywistości innych osób. A my bierzemy to za pewnik, że tak u innych wygląda życie 24/7. Widzimy, że każdy ma idealnie wysprzątane, modnie urządzone mieszkanie niemal jak z katalogu. Zero brudnych naczyń w zlewie czekających do umycia, zero kurzu, okruszków i plam po gotowaniu. Idealny porządek w garderobie i innych zakamarkach. No po prostu perfekcja! Każdy chciałby tak żyć, prawda? I to jest właśnie jeden z powodów…

Dlaczego nie lubimy autentyczności?

W mojej ocenie, choć może niektórym będzie ciężko to przyznać, ale po prostu ludzie nie lubią prawdy. Cóż no życie nie jest cukierkowe i jeśli ktokolwiek myśli, że każdy poza nim takie ma, to jest w wielkim błędzie. Życie często daje po dupie, a faktem jest, że gdy jest nam źle wolimy pocieszać się pięknymi idealnymi obrazkami, wycinkami z rzeczywistości innych niż smutną prawdą.

Stąd wzięła się właśnie ogromna popularność zdjęć typu flatlay i siła influencerów. Na ich profilach wszystko idealnie do siebie pasuje. Jest pięknie zgrane, zaplanowane, przemyślane. Takie profile pobudzają w nas aspiracje do lepszego życia. Ktoś kogo życie tak podziwiamy ma zegarek bardzo znanej marki o nazwie pewnego pana i jeszcze daje zniżkę? Super, ja też sobie taki kupię!

Dzięki temu czujemy się nieco lepiej. Że poniekąd doganiamy ich, że nasze życie nie jest wcale takie do bani. Ale to tylko chwilowa ulga, bo już po chwili zobaczymy inne piękne obrazy, a gdy wychylimy głowę znad ekranu naszego smartfona, czy laptopa ujrzymy to co prawdziwe, czyli zazwyczaj nie aż tak idealne, chyba, że dopiero co wypicowaliśmy cały dom.

Sama złapałam się na tym, że zbyt częste przeglądanie idealnych zdjęć powoduje we mnie spadek humoru. Szczególnie wtedy, gdy zauważam, że moje życie tak idealne nie jest. No cóż nie wyglądam jak modelka na zdjęciach, a zamiast jeść super wyglądające śniadania rodem z Master Chef’a jem zwykłe płatki z mlekiem, czy owsiankę na śniadanie.

Lekarstwo na smutki

Dlatego w takich momentach myślę sobie – Hej dziewczyno! Twoje życie jest inne, co nie znaczy, że gorsze. Przecież nie wiemy, jak życie tych ludzi wygląda poza ich profilem. Zdjęcia zawsze można poprawić, zretuszować, ukryć niepasujące nam elementy. To zaledwie wycinek z ich życia i to wcale nie oznacza, że nie mają problemów i że ich życie jest różowe. Świetnym przykładem jest chociażby ostatnia sprawa z “idealną” instagramową mamą, która jak się okazało znęcała się nad swoją córką. 

Oczywiście, jeśli oglądanie takich wyidealizowanych obrazków nas motywuje do działania i polepszania swojego życia, czyli stanowi pewnego rodzaju inspirację, to nie ma najmniejszego problemu. Jeśli jednak wpędza Ciebie to w kompleksy wtedy najlepszym lekarstwem jest odcięcie się od nich. 

Wyłączenie Instagrama na dzień, dwa a może dłużej pomoże oczyścić się z niepotrzebnych kompleksów i docenić to co mamy. Ja tak właśnie robię, gdy np. dopada mnie myśl, że moja garderoba nie jest taka super. Że chciałabym mieć to i to i tamto. Staram się wtedy ograniczyć do minimum moją obecność w SM. W tym czasie resetuję swoją głowę z wyidealizowanej rzeczywistości i staram się dostrzec i docenić to co mam. Czasem takie odłączenie od internetowego świata naprawdę daje ogromne korzyści. Polecam Wam spróbować!

A jakie jest Wasze zdanie na temat wyidealizowanej rzeczywistości w Social Mediach? Lubicie oglądać idealne profile, czy raczej stawiacie na autentyczność?

Zobacz także



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Scroll Up