Czy potrzebuję tylu dodatków? – Project Capsule Wardrobe

Czy potrzebuję tylu dodatków? – Project Capsule Wardrobe

Ubrania ubraniami, ale w wielu przypadkach kobiety mają największą słabość do dodatków. To takie małe, z pozoru niewinne elementy, które w magiczny sposób potrafią zupełnie odmienić naszą stylizację. Ich nadmiar aż tak bardzo nie rzuca się w oczy, bo zazwyczaj są niewielkich gabarytów. 50 naszyjników? Zmieszczą się w małym pudełeczku. 15 apaszek? Pfff, to zaledwie jeden karton po butach.

I takim oto sposobem nasza kolekcja rośnie, chociaż nie jest to dla nas zauważalne. Po czym schowane z tyłu szafy leżą i czekają na… no właśnie, na co czekają? Z doświadczenia wiem, że jeśli czegoś nie widzimy, to o tym zapominamy, w efekcie czego kupujemy następne odpowiedniki. Stąd właśnie niepotrzebnie wydajemy pieniądze a i tak koniec końców nie wiemy co z czym i jak połączyć. Jak to wszystko ogarnąć w całość?

Czy potrzebuję tylu dodatków?

To pierwsze pytanie, które powinniśmy sobie zadać. W 99% odpowiedź będzie brzmiała “nie”. Żeby mieć wszystko czego potrzebujesz i jednocześnie nie nosić wiecznie tego samego, wcale nie musisz mieć wielu dodatków. Uwierz mi na słowo. Już to przerabiałam. Sądziłam, że wyprzedaże są moim wybawieniem. Dzięki nim wreszcie mogłam sobie pozwolić ze swoim skromnym kieszonkowym na zakup czegoś na czasie. Ale niestety moda zaraz po wyprzedaży jest największym wrogiem spójnej i minimalistycznej garderoby.

Pod wpływem emocji kupowałam rzeczy, które mi się podobały, bez głębszego zastanowienia, czy do czegokolwiek będą pasować. Różowy pasek za 10 zł, a do tego drugi za 1 zł? Biorę bez zastanowienia, to super okazja, a do tego kolor taki ładny. W sam raz na wiosnę i lato. A to, że nigdy go nie założyłam, bo do niczego nie pasował, to już inna kwestia…

W tym wpisie przejdziemy analizę naszych akcesoriów krok po kroku, tak żeby niczego przy porządkach nie pominąć. Najlepszą opcją, żeby zobaczyć ile tego nazbieraliśmy, jest wyłożenie wszystkiego na środek pokoju. Nie mieści się w pokoju? Cóż to może oznaczać tylko dwa warianty, albo masz mikroskopijny pokoik, albo masz zdecydowanie za dużo rzeczy. Jednak skoro tu jesteś, to śmiało mogę założyć, że jednak mamy wariant numer dwa. Zgadłam?

Ach te torebki, plecaki i kosmetyczki…

Prawdą jest to, że torebki są piękne. Tyle różnych kolorów, wzorów, wielkości i fasonów do wyboru. Nie da się zdecydować na jedną, a że jest promocja to może wezmę wszystkie trzy? W sumie wtedy wyjdzie taniej, prawda? No niestety nie do końca. Zapłacimy więcej i kupimy więcej niż założyłyśmy. A do tego zapewne wszystkich i tak nie zużyjemy. Dlaczego? To proste!

My kobiety lubimy mieć torebki, ale już nie lubimy, aż tak często ich zmieniać, bo to wiąże się z przepakowywaniem całej zawartości, a to zajmuje dużo czasu. Do tego może się zdarzyć, że zapomnimy przełożyć czegoś istotnego. Ja dla przykładu kilkukrotnie zapomniałam o kluczach do domu lub dokumentach.

Moim skromnym zdaniem 5 torebek zdecydowanie wystarczy na cały rok. Tak, zaledwie i aż pięć. Pozostawione torebki powinny być w możliwie różnych, aczkolwiek neutralnych kolorach (czerń, brązy, beże) i różnych rozmiarach. Najlepiej jest postawić na trzy różne rozmiary – taką mieszczącą format A4, taką w sam raz na wieczorne wyjście i jedną pomiędzy nimi, średnich gabarytów w okolicy formatu A5. Dzięki temu na każdą okazję będziemy mieć odpowiednią torebkę.

A dwie pozostałe sztuki? To już Wasza decyzja, w jakim rozmiarze je wybierzecie. Z pewnością warto przemyśleć, gdzie najczęściej się wybieramy i ile rzeczy ze sobą zazwyczaj zabieramy. 

Przy wyborze torebki tak samo jak i butów warto kierować się nie tylko rozmiarem, ale także ich jakością i uniwersalnym fasonem. Nosimy ją niemal codziennie i bardzo często znajduje się w niej naprawdę niemal wszystko, dlatego jakość jej wykonania jest naprawdę istotna. Im torebka jest lepszej jakości, tym dłużej nam posłuży.

5 torebek, serio? Tak, to możliwe. U mnie się sprawdziło.

Postanowiłam zostawić sobie dwie torebki koszyki, jedną dużą czarną torebkę mieszczącą A4, jedną małą brązową torebkę na dłuższym pasku, w sam raz na wieczorne wyjścia, a średniej torebki jeszcze poszukuję. Jak na razie nie znalazłam idealnej. Postawiłam natomiast na neutralne odcienie i klasyczne fasony, dzięki czemu nie wyjdą one z mody, nie znudzą się i zawsze będą pasować do każdej stylizacji.

W kwestii kosmetyczek ograniczyłam się do dwóch sztuk – jedna większa na podróż, druga mniejsza do torebki. I to tyle. Na tyle rzadko z nich korzystam, że więcej sztuk nie jest mi potrzebne. A plecak mam jeden i to swojej własnej roboty – marki M.Girl (od lutego też będziecie mogli taki nabyć) i z dumą go noszę. Zabrałam go także do Grecji, bo w walizce zajmuje mało miejsca i jest lekki, a na wycieczkach sprawdza się świetnie 🙂

Cudowne szale, apaszki, czapki i rękawiczki

Oj można by mieć i chcieć ich wiele – dłuższe, krótsze, gładkie lub we wzory, na wiosnę lub na zimę i jak się tutaj można ograniczyć? Przez dłuższy czas też sądziłam, że szali nigdy za wiele. Jak się jednak później okazało w ciągu całego sezonu jesień-zima nosiłam na zmianę 2 szale. A do Słowenii wzięłam ze sobą 4 sztuki, czyli dwóch nawet nie ruszyłam, a co dopiero tych co zostawiłam w Polsce… Uświadomiłam sobie wtedy, że tak naprawdę wiele ich nie potrzeba. 2 na sezon, to zdecydowanie wystarczająca ilość, a biorąc pod uwagę, że szale na jesień i zimę mogą być te same, to możemy dość mocno ograniczyć ich ilość.

Moim zdaniem zestaw trzech szali (jesienny, zimowy i wiosenny), jednej lub dwóch czapek pasujących do szali (cieńsza i grubsza), 2 par rękawiczek – cieńszych i grubszych oraz opcjonalnie dwóch apaszek zdecydowanie wystarczy. Oczywiście jeśli wybierzecie takie egzemplarze, które są uniwersalne i będą pasować do każdego okrycia wierzchniego jakie posiadacie. Jak dla mnie im mniej tym lepiej. Możemy i powinniśmy postawić w ich przypadku na jakość. Zaopatrzyć się w wełniane lub kaszmirowe odpowiedniki, które będą służyć Wam lata i jednocześnie nadawać zwykłym stylizacjom klasy i wdzięku.

Czarująca biżuteria

W kwestii biżuterii nie idę na kompromisy. Pozbyłam się wszelkiej biżuterii z plastiku i tworzyw sztucznych już jakiś czas temu. O moich powodach pisałam we wpisie Co z tą sztuczną biżuterią? , zainteresowanych zapraszam do jego lektury. Nigdy nie byłam wielką fanką biżuterii a to dlatego, że od kiedy pamiętam nie przepadałam za błyskotkami. Wolałam pożyczać od babci sztuczne perły i udawać księżniczkę, niż nosić ozdoby z plastikowymi kamieniami i cyrkoniami. Koniec końców miałam mnóstwo biżuterii z różnych czasopism i sieciówek, ale nie nosiłam żadnej z nich. Tak sobie leżały i zdobiły wnętrze szkatułki.

Teraz wolę zainwestować w złoto lub srebro, bo w takim przypadku biżuteria ma chociaż jakąś wartość. Niezależnie od tego, czy będzie dany wzór modny za jakiś czas, czy nie, jako kruszec u jubilera zawsze się sprzeda. Chociaż i tak staram się wybierać klasyczne, delikatne i proste wzory. Dla mnie biżuteria ma przede wszystkim dodawać szyku, więc nie może sobą przytłaczać. Kolczyków za bardzo nie noszę stąd mam zaledwie kilka par, tak samo jak pierścionków.

Ogólnie moja cała kolekcja zmieści się w mniejszej szkatułce na biżuterię i tyle zdecydowanie mi wystarcza. Do Grecji wzięłam ze sobą 5 naszyjników, 2 bransoletki i jedną parę kolczyków, a jak dotąd założyłam jedynie dwa z naszyjników i jedną bransoletkę. Jednak w przypadku biżuterii ze szlachetnych materiałów, zawsze jest to swego rodzaju lokacja kapitału, także nawet jeśli chwilowo poleżą, to nic wielkiego się z nimi nie stanie, poza tym zajmują niewiele miejsca.

Także wszelkim wielbicielkom błyskotek polecam pozbycie się sztucznej biżuterii i zainwestowanie w klasyczne egzemplarze z materiałów szlachetnych. To naprawdę dobra inwestycja nie tylko w swój wygląd, ale także na przyszłość. Poza tym, gdy mamy wydać kilkaset złotych na biżuterię zastanowimy się dłużej przed jej zakupem, czy aby na pewno pasuje do nas i się nam rzeczywiście podoba.

paski i buty

czy potrzebuję tylu dodatków

Ja od lat mam jeden swój ulubiony brązowy skórzany, pleciony pasek, który pasuje do wszystkiego. Do tego w szafie trzymam jeszcze jeden czarny, klasyczny pasek do bardziej eleganckich stylizacji. I dla mnie to tyle. Wam także radzę przyjrzeć się swoim paskom krytycznym okiem, czy je używacie, jeśli tak to do czego i jak często. Nie ma sensu trzymać w szafie większej ilości pasków licząc na to, że kiedyś do jednej sukienki, czy jednych spodni założę. Bo zapewne do tego czasu o nich zapomnicie. Moim zdaniem lepiej mieć dwie lub trzy sztuki porządnych, klasycznych i uniwersalnych pasków w neutralnych kolorach, które załatwią całą sprawę.

Akurat w przypadku butów ich ilość i typ zależy głównie od tego gdzie chodzicie, ile chodzicie i jaki jest Wasz styl. Do tego dochodzi też kwestia klimatu oczywiście. W naszym polskim wydaniu może być potrzebnych nieco więcej butów niż na przykład Grekom. Ja także mocno staram się ograniczyć ich ilość i jak na razie całkiem dobrze mi to wychodzi. Stawiam zdecydowanie na jakość. Większość moich butów jest skórzanych, bo niestety te ze sztucznych tworzyw w 99% mnie odparzają i obcierają. Balerinki (2 pary), trampki (2 pary), sandałki (4 pary, w tym jedne na obcasie), klapki, adidasy, botki (2 pary – jedne płaskie, drugie na obcasie) i trapery to zasadniczo by było tyle z moich butów. Zdecydowanie wystarczająca ilość na cały rok, a i tak mogłabym jeszcze kilku par się pozbyć, bez większego ubytku dla mojej Capsule Wardrobe.

Po inspirację w jakich proporcjach i co z czym łączyć zapraszam Was do wpisu Jesienna Capsule Wardrobe, gdzie możecie zobaczyć moją propozycję, bazującą na tym, co rzeczywiście się w mojej szafie znajduje.

Mam nadzieję, że udało mi się Was przekonać, że w kwestii dodatków mniej znaczy więcej. Jak to mawiała Coco Chanel “Zawsze przed wyjściem spójrz w lustro i zdejmij jedną niepotrzebną rzecz.”. Uważam, że to naprawdę dobra rada. A jak wygląda sytuacja u Ciebie? Tak szczerze zadaj sobie pytanie, czy potrzebuję tyle dodatków?

Zobacz także



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Scroll Up