Czy kupowanie używanych ubrań jest obciachem?

Czy kupowanie używanych ubrań jest obciachem?

Jak we wszystkim są dwie strony medalu, tak w kwestii tego, czy kupowanie używanych ubrań jest obciachem, istnieją dwa obozy. Jedni je kochają, drudzy nienawidzą. Moda tak jak szybko przychodzi, tak szybko odchodzi, stąd to, co w jednym miesiącu jest modne, w drugim jest już passé. 

Gdy lumpeksy pojawiły się w naszym kraju wszyscy oszaleli na ich punkcie. Za grosze można było kupić modne, zagraniczne ubrania w niskich cenach. Do drzwi second handów w dzień dostawy ludzie ustawiali się w kolejkach już z kilkugodzinnym wyprzedzeniem. Jednak w późniejszym czasie emocje nieco opadły i kupowanie ubrań w second handach stało się pewnego rodzaju tabu. Niektórzy kryli się z tym jak mogli, że mają coś używanego. Był to poniekąd powód do wstydu, bo uważało się, że jedynie biedni ludzie buszują po lumpeksach. Po pewnym czasie, a dokładniej z dwa, trzy lata temu za sprawą blogerek kupowanie w second handach znów powróciło do łask. A jak jest teraz?

nowa era lumpeksów

Cóż nadal istnieją osoby, które nie założą używanych przez kogoś innego ubrań. Jednak większość nie ma z tym problemu. Kupowanie używanych rzeczy przestało kogokolwiek dziwić i być powodem do wstydu. Wraz z pojawieniem się sklepów internetowych powstało dużo lumpeksów online, a także portale, gdzie każdy z nas bez żadnych może sprzedać, kupić lub wymienić niechciane ubrania. Nadeszła nowa era lumpeksów.

Kiedyś musiało się to zdarzyć. Klienci stali się bardziej wybredni. Już nie kupią byle czego, tylko dlatego, że ma metkę zagranicznej marki. Większość czołowych marek jest dostępna w Polsce, więc nie robi to już takiego wrażenia jak kiedyś. Obecnie asortyment takich sklepów jest bardziej wyselekcjonowany. Pojawiły się także tzw. outlety, gdzie za ułamek ceny sklepowej możemy kupić nowe ubrania znanych marek z poprzednich kolekcji.

dwie strony medalu – zalety i wady second handu

Tak jak wszystko, zakupy w sklepie z używanymi ubraniami, mają swoje wady i zalety. Do oczywistych zalet należy to, że ubrania, które tam znajdziemy będą niepowtarzalne. Możemy wyszukać tam perełki w naprawdę niskich cenach. Jednak z drugiej strony, mam wrażenie, że z roku na rok coraz ciężej jest znaleźć coś fajnego. Trzeba poświęcić naprawdę dużo czasu, żeby przerzucić tony szmat i znaleźć te perełki, które gdzieś tam się skrywają. Czasami bywa i tak, że po spędzeniu kilku godzin na szperaniu w second handzie wyjdziemy z pustymi rękami. Stąd jeśli szukamy czegoś na już może nie być to najlepszym wyjściem.

W tym przypadku o wiele łatwiejsze i przyjemniejsze są internetowe strony z używanymi ubraniami, gdzie możemy wyszukać interesujące nas rzeczy po hasłach i wielu różnych filtrach, co uwierzcie mi, bardzo ułatwia poszukiwania. Jednak z drugiej strony, nie możemy przed zakupem dotknąć, ani przymierzyć danej rzeczy. Musimy także poczekać nawet kilka dni na jej dostawę i wierzyć w uczciwość sprzedającego. 

Od 5 lat kupuję używane ubrania przez internet i jak dotąd jeszcze ani razu nie zostałam w ten sposób okradziona. Jednak przyznaję, że zdarzały się sytuację, że przedmiot, który do mnie dotarł zupełnie różnił się od tego co było przedstawione na zdjęciach i w opisie – poplamione, przebarwione, dziurawe. Cóż, zdarza się. Najczęściej w takiej sytuacji da się dogadać ze sprzedającym i dostać odpowiednią rekompensatę. W końcu każdemu może się zdarzyć czegoś nie zauważyć. 

Kiedyś zakupy w second handach kosztowały dosłownie grosze. Teraz obserwuję, że na przełomie kilku lat ceny wzrosły kilkukrotnie. Podczas mojej ostatniej wizyty w SH znalazłam piękną sukienkę z Zary. Jednak cena na metce mnie przeraziła. 65 zł za używaną sukienkę z Zary i w dodatku, jak później zauważyłam, poplamioną to jednak trochę przesada. W takiej samej, a czasem nawet niższej cenie mogę kupić w tym sklepie nową. 

Stąd do takich stacjonarnych sklepów z używaną odzieżą wybieram się bardzo sporadycznie. Jakość oferowanych przez nich rzeczy spadła na przestrzeni lat. Zdecydowanie częściej korzystam z Vinted (więcej na ten temat możecie przeczytać tutaj i tutaj). Można znaleźć tam naprawdę dużo perełek w świetnych cenach.

Kolejną zaletą jest także kwestia ekologii i ochrony środowiska. Lepiej dla naszej planety jest kupować i sprzedawać używane ubrania. Dzięki temu zamiast na śmietnik, trafią do nowego właściciela, który będzie mieć jeszcze z nich pożytek. Zmniejszamy tym samym stopień wykorzystania surowców naturalnych i zmniejszamy liczbę odpadów. Ja ubrania wyrzucam tylko wtedy, gdy są uszkodzone i nie nadają się do dalszego użytkowania. Pozostałe zawsze staram się sprzedać. Nie ma z tego kokosów, ale przynajmniej w jakimś stopniu rekompensuje to nowe nabytki (często także z drugiej ręki, nie ma sensu przepłacać).

czy kupowanie używanych ubrań w second handach jest obciachem?

Jak dla mnie nie. Nie ma w tym absolutnie żadnego powodu do wstydu! Oszczędzamy, dbamy o środowisko, a dodatkowo dzięki temu nie będziemy wyglądać jak kolejny klon na ulicy. Poza tym przecież jeśli chodzimy w ubraniach, to nie mamy przywieszonej kartki z napisem “to jest rzecz używana”. Tak naprawdę nie da się rozpoznać, czy to, co mamy na sobie było kupione jako nowe z metką w sklepie firmowym, czy jako używane w lumpie. Jeśli nie chcemy, nie musimy się tym chwalić, że to co mamy na sobie jest z drugiej ręki, jednak cieszę się, że noszenie używanych ubrań nie jest już tematem tabu.

Są jednak rzeczy, których nie kupiłabym używanych, choćby nie wiem jak tanie były. Należą do nich: bielizna (z oczywistych względów), buty (każdy ma inny chód, przez co inaczej je eksploatuje) i spodnie. Spodni nie kupuję z tego względu, że nawet w sklepie mam problem ze znalezieniem idealnie dopasowanych par, stąd też przez brak możliwości przymierzenia wolę kupować spodnie stacjonarnie. Torebek, apaszek, czapek i biżuterii także nie kupuję używanych. Tutaj nie ma większego powodu, po prostu mam ich mało i rzadko je dokupuję.

Podsumowując

Nadal można znaleźć używane ubrania bez śladów użytkowania, dobre jakościowo i do tego w niskiej cenie, jednak trzeba się dużo naszukać. Nie każdy ma na to czas. A że czas to pieniądz to niektóre osoby wolą zapłacić więcej i kupić coś nowego w sklepie. Tak jak ze wszystkim są pewne plusy i minusy. Jednym nie przeszkadza noszenie używanych ubrań, inni by czuli się z tym źle. Jedno jest pewne. Kupowanie używanych ubrań nie jest obciachem i nie ma co się tego faktu wstydzić. Bo wstydzić możemy się tylko wtedy, gdy nosimy wysłużone już ubrania z wadami.

A czy Wy kupujecie używane ubrania, czy jednak macie przed tym jakieś opory? 

Zobacz także



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Scroll Up