10 rzeczy, których nauczyło mnie podróżowanie

10 rzeczy, których nauczyło mnie podróżowanie

W tym roku podróżowanie jest z wiadomych względów utrudnione. Pandemia niestety nieco pokrzyżowała wielu z nas plany, szczególnie te na dalekie wojaże. Z tego też względu wyjątkowo zamiast jechać na wakacje za granicę, w tym roku zwiedzam bardziej lokalnie, co w sumie też ma swoje plusy. Jest bardzo znane powiedzenie „Cudze chwalicie, swego nie znacie.” i trochę tak to rzeczywiście jest. Zwiedzamy odległe miejsca na całym świecie, a często w wielu fajnych miejscach w swojej okolicy się nigdy nie było. I tak właśnie rozmyślając gdzie by tu się wybrać w Polsce, zaczęłam zauważać ilu rzeczy nauczyło mnie podróżowanie. Po głębszej analizie jestem w stanie podzielić się z Wami listą 10 rzeczy, których nauczyło mnie podróżowanie. Zaciekawieni? To zapraszam do lektury!

10 rzeczy, których nauczyło mnie podróżowanie

1. Polacy są wszędzie

To zasada, którą trzeba zapamiętać, jeśli chce się uniknąć nieprzyjemnych sytuacji za granicą. Niezależnie gdzie pojedziecie, rozmawiając w języku polskim trzeba naprawdę uważać. Jakoś tak się składa, że będąc w innym kraju, który z założenia nie posługuje się Twoim językiem, wiele osób ma tendencję bez żadnych ceregieli mówić to, co ślina na język przyniesie. 

Mało tego, bardzo często przez złudne poczucie bezpieczeństwa, że nikt nie rozumie co się mówi, ma się skłonności do mówienia rzeczy dosłownie na głos. Tak, że dobrze słychać na co najmniej kilkaset metrów. Jakież może być zdziwienie, gdy osoba, którą właśnie się obgadywało odezwie się do Was w Waszym języku. Sama nie zaliczyłam takiej wpadki, ale byłam świadkiem wielu takich sytuacji. Mnie to rozśmieszyło, ale osobie, która zaliczyła takie faux-pas raczej nie bardzo było do śmiechu.

Także niezależnie gdzie by się nie pojechało, uwagi lepiej zostawić dla siebie lub jeśli bardzo musicie się nimi podzielić z innymi zróbcie to tak, jakby ludzie obok byli w stanie Was zrozumieć, bo bardzo możliwe, że tak właśnie jest.

2. Nie da się wszystkiego zaplanować w 100%

Fajnie jest przed podróżą zrobić sobie jakiś plan co zobaczyć, gdzie pojechać, co zjeść itd. Jednak życie bardzo często weryfikuje nasze plany. Z mojego doświadczenia nie da się zaplanować wyjazdu i zrealizować wszystkiego co do ostatniego punktu w 100% tak jak sobie to wyobrażaliśmy. Powodów może być wiele. Od brzydkiej pogody zaczynając, przez błędne informacje odnośnie godzin otwarcia muzeów na internecie, błędy w rezerwacjach, kończąc na sytuacjach losowych typu zagubiona walizka na lotnisku, czy ukradziony portfel. 

Cóż, takie jest życie. Dlatego też na wyjazdach nauczyłam się bardzo luźno traktować plany. Raczej przygotowuję sobie listę rzeczy, które mnie interesują i na bieżąco dostosowuję sobie plan dnia do panujących warunków. Staram się być elastyczna i z luzem podchodzić do wszystkiego. W końcu na wakacje jedzie się odpocząć, a nie stresować.

3. Cierpliwości

To trochę nawiązuje w sumie do poprzedniego punktu. Nie wszystko zawsze idzie zgodnie z planem. Czasem niespodziewanie tam gdzie nie powinno być kolejek, są kilometrowe kolejki do wejścia. Czasem na miejscu okazuje się, że cennik na stronie internetowej jest nieaktualny. Spóźnione autobusy, pociągi i samoloty to też bardzo częste elementy moich podróży. 

W takich momentach trzeba uzbroić się w cierpliwość, żeby uchronić się przed zrujnowaniem sobie wyjazdu niepotrzebnym stresem. Wziąć głęboki oddech i po prostu poczekać. Właśnie dzięki takim sytuacjom nauczyłam się z większym spokojem przyjmować różne nieprzewidywalne zmiany scenariusza, nie tylko podczas podróży, ale także w codziennym życiu.

4. Co kraj to obyczaj

To, że coś jest normą u nas nie znaczy, że jest też normą gdzieś indziej i w drugą stronę. Trzeba mieć to na uwadze, że ludzie są różni, kultury są różne i chcąc oszczędzić sobie niezręcznych, żeby nie powiedzieć, czasami niebezpiecznych sytuacji, warto poczytać nieco na temat panujących zwyczajów w miejscu, do którego się wybieramy.

Włosi na przykład są bardzo otwartym narodem, co ma swoje zarówno wady i zalety. Muszę przyznać, że dla mnie było to trochę niekomfortowe, gdy idąc ulicą zaczepiał mnie Włoch i moje odmowy wyjścia z nim na kawę nie dawały żadnego skutku.

W Bułgarii na nie potakują głową góra dół, natomiast na tak kręcą głową w prawo i lewo. Na początku może to być bardzo mylące, bo u nas jest dokładnie na odwrót, ale idzie się przyzwyczaić.

W Izraelu na przykład ceny w wielu sklepach nie są podane i trzeba je sobie wytargować.

A we Francji w środku dnia większość sklepów i restauracji zamyka się na minimum godzinę, co dla głodnego turysty nieświadomego takich zwyczajów może naprawdę być problematycznym i niezrozumiałym zwyczajem. Takim prowadzącym do licznych frustracji. Wiadomo nie od dziś, że głodny i zmęczony człowiek, to zły człowiek.

5. Tolerancji i otwartości

Podróże nauczyły mnie też tolerancji i otwartości na to, co inne. Definicją tolerancji jest poszanowanie odmienności, szczególnie tej wynikającej z narodowości i obyczajów związanych z daną kulturą. Nie musimy ich akceptować, wprowadzać u siebie, ale musimy je szanować będąc w obcym miejscu. 

Poznawanie ludzi z całego świata bardzo mocno rozszerza horyzonty i naprawdę pozwala czasem zweryfikować swój światopogląd. Pozwala też zweryfikować rzetelność mediów przekazujących informację i co zabawne kilka razy zdarzyło się, że informacje na jakiś konkretny temat, które miałam z polskich mediów zupełnie nie odpowiadały informacjom z tak zwanej pierwszej ręki. Zdarzało się tak i w drugą stronę, że zakłamane były informacje o Polsce. 

Dlatego przy zagranicznych wyjazdach ważne było dla mnie poznawanie nowych ludzi właśnie. Takie przebywanie wśród osób o różnych poglądach i z różnych środowisk naprawdę otwiera umysł i poszerza horyzonty.

6. Najlepiej poznać dany kraj podążając za mieszkańcami zamiast za przewodnikami, czy turystami

Na wszystkich wycieczkach lubię się „zagubić” w zwiedzanym mieście. Chodzić tam gdzie większość turystów, gonionych przez przewodników po najciekawszych punktach miasta, nie zagląda. Dzięki temu często trafiałam na naprawdę fajne i klimatyczne miejsca jak knajpki, czy mniej znane zabytki architektury. 

Moim zdaniem podążanie za mieszkańcami jest o wiele lepsze niż za przewodnikami, bo to mieszkańcy najlepiej znają miasto i… zazwyczaj unikają tłumów turystów. Co akurat dla mnie jest na plus, bo jakoś poruszanie się w takich gromadach zwiedzających bywa w mojej ocenie męczące i kłopotliwe.

W taki sposób znalazłam tanią i pyszną pizzerię w Wenecji, o której wiedzieli tylko mieszkańcy, klimatyczną kawiarnię i pizzerię z jedną z najlepszych pizz jakie jadłam w życiu w Rzymie, czy urokliwy kościół w Paryżu, którego nie ma w większości przewodników, ani listach top 10.

7. Odwagi

Podróżowanie, szczególnie takie na własną rękę, bez przewodnika wymaga pewnej odwagi. Organizacja wyjazdu w 100% bywa wymagająca. Czasem już na miejscu trzeba też przełamać się i zapytać się kogoś o drogę lub celowo zagubić się w mieście, żeby zobaczyć je nie tylko od tej turystycznej strony. 

Podróżowanie nauczyło mnie też odwagi do poznawania, poszukiwania i zadawania pytań. Jak inaczej dowiedzieć się czegoś, bez zadania pytania? Zawsze wychodzę z założenia, że w danym miejscu będę raz. Nigdy nie ma pewności, że uda się tam powrócić. Jeśli tak to super, a jeśli nie? 

Staram się więc planować moje zwiedzanie tak, żeby po wyjeździe nie żałować, że nie zrobiłam tego, nie spróbowałam tamtego, a nie zobaczyłam jeszcze czegoś innego. Moim zdaniem odwaga jest do tego niezbędna. Żeby umieć zejść z utartej przez innych ścieżki i stworzyć swoją własną.

8. Dobry research to podstawa

No właśnie, jak już przy planowaniu jesteśmy, to warto wspomnieć, że dobre rozeznanie terenu przed wyjazdem jest naprawdę kluczowe. Żeby niczego nie przeoczyć, nie żałować i generalnie dobrze rozplanować cały wyjazd warto przed nim poczytać nieco o miejscu, do którego akurat się wybieramy. Jakie tradycyjne smakołyki tam mają? Jakie zabytki, muzea, bądź też wydarzenia są warte zobaczenia? Dzięki temu można stworzyć listę rzeczy do zrobienia/zobaczenia i na jej podstawie ułożyć własny plan zwiedzania, zamiast bez ładu i składu krążyć w niewiadomym celu po mieście.

Oprócz o szeroko rozumianych atrakcjach, warto też poczytać o lokalnych zwyczajach. Czasem może to naprawdę ułatwić życie i oszczędzić nam niepotrzebnych nerwów. Bo kto by się chciał denerwować na wyjeździe?

9. Wszyscy jesteśmy w gruncie rzeczy tacy sami

Podróżowanie, a więc też poznawanie różnych kultur i ludzi pozwoliło mi dojść do kluczowego wniosku. Dzięki temu zaczęłam zupełnie inaczej patrzeć na ludzi, którzy są inni niż ja. Raczej szukać powodów ich odmienności, żeby je zrozumieć, zamiast ich z góry potępiać. Starać się ich w pewien sposób zrozumieć, dlaczego jest tak, a nie inaczej.

Każdy człowiek, niezależnie od jego narodowości, kultury, płci, orientacji, koloru skóry, czy wyznawanej religii,  ma w zasadzie takie same potrzeby i marzenia.

  • Każdy z nas chce być szanowany.
  • Każdy z nas chce kochać i być kochany.
  • Każdy z nas chce czuć się bezpiecznie, mieć co jeść i gdzie spać.
  • Każdy z nas chce być szczęśliwy, chociaż to szczęście dla każdego może być czymś innym.

Możemy różnić się wszystkim, ale w gruncie rzeczy każdy z nas ma takie same podstawowe potrzeby i pragnienia.

10. Przezorny zawsze ubezpieczony

Ponieważ nie da się wszystkiego zaplanować w 100%, warto mieć w zanadrzu plan B. Co zrobić w razie jeśli pogoda się popsuje. Co zrobić w razie jeśli się zgubimy. Co zrobić, gdy nagle się rozchorujemy lub zdarzy nam się wypadek. Co zrobić w razie jak nas okradną. Co zrobić, gdy zgubi się nasz bagaż. Takie niby trywialne kwestie, ale jeśli nie pomyślimy o tym wcześniej, to kiedy coś takiego nam się przydarzy możemy spanikować. A panika nie jest najlepszym doradcą ani przewodnikiem.

Dlatego ja przed każdym wyjazdem wyrabiam sobie kartę EKUZ. Wyrobienie jej jest bezpłatne i trwa tylko chwilkę, a lepiej jest ją mieć niż nie mieć. Płacenie za granicą za jakiekolwiek spotkanie z lekarzem może skończyć się wysokim rachunkiem za leczenie, który trzeba niezwłocznie opłacić.

Nigdy nie trzymam wszystkich pieniędzy i dokumentów w jednym miejscu. Staram się je rozdzielać, że w razie zgubienia się walizki na lotnisku, czy kradzieży nie zostanę z niczym. Najpotrzebniejsze rzeczy mam w bagażu podręcznym, który noszę przy sobie.

Nigdy nie zapominam ładowarki i staram się mieć zawsze naładowaną baterię tak, żeby wytrzymała mi cały dzień. Nawigacja pożera naprawdę mnóstwo energii, a jest niezmiernie przydatna w nowych miejscach. Szczególnie przy intensywnym zwiedzaniu.

Jestem ciekawa, czego Was nauczyło podróżowanie? Może macie inne spostrzeżenia lub z którymś punktem się nie zgadzacie? Koniecznie dajcie znać w komentarzach!



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *